• Natalia J. Kraus

Od przybytku boli głowa

Minimalizm został w ostatnich latach mocno spopularyzowany w Stanach Zjednoczonych i Europie, przesyconych wszechogarniającym konsumpcjonizmem. Jednak ojczyzną minimalizmu jest Japonia. Wynika on z japońskiej tradycji i stylu życia. Co zatem radzą japońscy mistrzowie minimalizmu?


Jeszcze kilka lat temu, kiedy minimalizm nie był aż tak modny, na rynku ukazała się książka Francuzki Dominique Loreau „Sztuka prostoty”. Jak się okazuje Dominique swoją wiedzę zaczerpnęła z… Japonii. Tam spędziła większość życia i przesycona japońskim minimalizmem, postanowiła nauczyć resztę świata „jak to się robi”.


Właściwie po co?


Po co nam minimalizm, skoro przecież na co dzień większość z nas dąży do tego, żeby mieć więcej, więcej zarabiać, więcej wydawać, więcej gromadzić? Powodów jest kilka. Pierwszy i najważniejszy to taki, że każdy przedmiot, który posiadamy, zabiera naszą energię. Im więcej rzeczy masz wokół siebie, w swoim domu, w garażu, w biurze – tym więcej energii i zdrowia musisz poświęcić, aby te przedmioty utrzymać, uporządkować i zagospodarować. Po drugie gromadzenie zaśmieca też nasz umysł. Nie da się mieć czystego, jasnego umysłu z zagraconym domem, nieposprzątanym garażem, czy biurem. Jednym z ważnych przesłań buddyzmu jest hasło „Chciej mniej”. Dlatego, że „chcenie więcej” powoduje cierpienie. Ciągle mamy niewystarczająco dużo i niewystarczająco dobre rzeczy. A żeby mieć więcej, musimy więcej pracować, mniej czasu poświęcać na swój rozwój duchowy, na czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi i wreszcie na chwile tylko dla siebie. Szkoda życia! Lepiej zastosować się do rad japońskich mistrzów i wprowadzić raz na zawsze kilka minimalistycznych zasad, które pozwolą wam wieść proste i szczęśliwsze życie.


Prekursorki minimalizmu


Wspomniana na początku Dominique Loreau radzi, aby zacząć od pozbycia się niepotrzebnych rzeczy z domu, a potem zająć się swoim ciałem i umysłem. Minimalizm, którego nauczyła się w Japonii wkroczył w każdą sferę jej życia. „[…] Dopiero, kiedy usuniesz wszystko, co niepotrzebne, dostrzeżesz nowe perspektywy, a podstawowe czynności, takie jak ubieranie się, jedzenie, spanie, zyskają inny, głębszy sens.[…]” – pisze Loreau. Jej „Sztuka prostoty” to nadal elementarz każdego minimalisty. I od tej właśnie książki powinniśmy zacząć, jeśli chcemy wstąpić na ścieżkę prostego życia.

Któż nie czytał „Magii sprzątania” Marie Kondo. A jeśli nie czytał, to na pewno słyszał. Ta drobna Japonka zrewolucjonizowała całkowicie podejście do sprzątania i minimalizacji przestrzeni. Wydawać by się mogło, że w tak prozaicznej czynności, jaką jest posprzątanie domu, czy biura, nie można już niczego kreatywnego wymyślić. A jednak. Kondo wymyśliła. Zamiast do szafy i na półki, zaglądnęła do naszych umysłów i serc i kazała pytać przy wzięciu do ręki każdej rzeczy: „czy czuję radość z posiadania tego przedmiotu?” Efektem takiego sprzątania jest pozbycie się wszystkich rzeczy, które nas obciążają fizycznie i psychicznie. Niechcianych prezentów, nienoszonych ciuchów, nieczytanych książek, pamiątek z wczasów i figurek porcelanowych zbierających kurz na oknie. Marie twierdzi, że takie sprzątanie, przeprowadzone zgodnie z jej wszystkimi wskazówkami uwalnia raz na zawsze od bałaganu i przepełnienia. W domu zostają tylko całkowicie użyteczne i lubiane przez nas rzeczy, które dają radość, czystą przestrzeń i spokój.


Japończycy w natarciu


Jeszcze nie opadł kurz bo rewolucji, jaką wzbudziła Marie Kondo ze swoją „Magią sprzątania”, a już na rynku pojawiły się dwie nowe pozycje japońskich specjalistów: Hideko Yamashita i Fumio Sasaki. Hideko to japońska „clutter consultant”, czyli ekspertka od bałaganu. Jej metoda to nie tylko segregowanie, wyrzucanie i układanie. Japonka każe przyjrzeć się przede wszystkim

skomplikowanym relacjom, jakie łączą ludzi z tymi wszystkimi przedmiotami, które w efekcie zabierają im cenną przestrzeń życiową. W swojej książce „Dan-Sha-Ri. Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł” autorka stawia konkretne pytania: Czy nie jesteśmy aby uzależnieni od przedmiotów, które nas otaczają? Czy nie mamy ich za dużo? Czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich obiektów, które zagracają nasze mieszkania, i których chcemy coraz więcej i więcej?Propagatorka minimalizmu, japońska pisarka Hideko Yamashita proponuje technikę, która jest zarazem umiejętnością selekcji przedmiotów oraz sztuką bycia. Daje nam ona wgląd w siebie i pozwala na uporządkowanie bałaganu w naszym domu i umyśle. Bo uporządkować otaczającą przestrzeń to uporządkować siebie. Zyskać wolność i spokój serca oraz umysłu. Poznajcie jej trzy filary:


Dan ( 断) czyli odmowa; to powiedzieć „nie” kolejnym nowym, a bezużytecznym rzeczom, które chcą stać częścią naszego życia;


Sha (捨 ) czyli wyrzucanie: to pozbycie się przedmiotów, które przepełniają naszą przestrzeń;


Ri ( 離) czyli odcięcie się: to rezygnacja z przywiązania do rzeczy. Ten stan lekkości i wolności uzyskuje się dzięki powtarzaniu Dan i Sha, prowadzi on do odnalezienia naszego prawdziwego i głębokiego ja.


W ten sposób zmiana dokonana w świecie widzialnym prowadzi do głębokiej zmiany w świecie niewidzialnym, samopoznania i zrozumienia, kim jesteśmy i kim chcemy być.

Fumio Sasaki, autor książki „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński” nie jest oświeconym ekspertem od minimalizmu. To zwykły facet, który był zestresowany, niepewny siebie i wciąż porównywał się do innych – dopóki któregoś dnia nie zdecydował się zmienić swojego życia, wyrzucając z domu wszystko powyżej niezbędnego minimum. Korzyści z tego były natychmiastowe i zdumiewające: po usunięciu „gratów” Sasaki nareszcie poczuł prawdziwą swobodę, spokój umysłu i radość z chwili obecnej. W tej książce Sasaki stara się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego mierzymy swoją wartość według rzeczy, które posiadamy? W jaki sposób minimalizm nie tylko przekształca przestrzeń wokół nas, ale także znacząco wzbogaca życie? Autor dzieli się swoim doświadczeniem oraz radzi, jak przeprowadzić proces minimalizacji.

Fumio Sasaki był jednym z redaktorów naczelnych w Wani Books i mieszka w dwudziestometrowym mieszkaniu w Kioto, wyposażonym w małe drewniane pudełko, biurko i zwijany materac do spania. Ma trzy koszule, cztery pary spodni, cztery pary skarpet i kilka innych rzeczy.

Efekty pozbycia się nadmiaru rzeczy z życia są według Japończyków oszałamiające. Zmiana, jaką można zaobserwować po wprowadzeniu ich rad, warta jest poświęcenia uwagi tematowi minimalizmu. Zwłaszcza, że idea „chciej mniej” powinna być bliska każdemu joginowi.


Artykuł ukazał się na portalu joga-joga.pl

tutaj: http://www.joga-joga.pl/pl198/teksty2489/od_przybytku_boli_glowa

Dandelions sp. z o.o., ul. Chmielna 73 b lok. 14, 00-801 Warszawa​​

© 2017 by Dandelions sp. z o.o. Proudly created with Wix.com

Kontakt