• Natalia J. Kraus

Finansowe blokady

Regularnie co jakiś czas dopada mnie tzw. blokada finansowa. Czyli zatrzymuje mi się przepływ pieniędzy i jestem w czarnej dziurze, z której niekiedy wydostać się można tylko szybką pożyczką lub sprzedaniem czegokolwiek. Postanowiłam w końcu coś z tym zrobić, bo czuję się zniewolona przez nieustanny brak pieniędzy.





Jeszcze do niedawna tłumaczyłam sobie, że moje ciągłe problemy z finansami wynikają z tego, że nie otrzymałam dostatecznego wsparcia od rodziny na start i narobiłam długów jeszcze za czasów studiów. W moim domu rodzinnym nigdy niczego nie brakowało, wręcz odwrotnie. Zawsze były zagraniczne wakacje, dobre jedzenie, pieniądze na prywatne korepetycje itp. Miałam najwyższe kieszonkowe w klasie i nieraz zdarzało mi się jechać do szkoły taksówką, jeśli zaspałam na tramwaj. Mój Tata jednak postanowił metodą amerykańską w momencie mojej wyprowadzki z domu (miałam wtedy 20 lat) odciąć mnie od kranu z pieniędzmi i rzucić na głęboką wodę. Efekt był oczywisty. Wpadłam momentalnie w długi. Trudno się nagle przestawić z życia, w którym niczego nie brakuje i nie trzeba się starać o pieniądze na życie, w którym trzeba liczyć każdą złotówkę. Przez wiele, wiele lat obwiniałam właśnie Ojca o moje problemy finansowe i o to, że nie pomógł mi w życiowym starcie, nie otrzymałam żadnego mieszkania, ani nawet wkładu na nie itp. Obwiniałam, no i oczywiście brnęłam dalej w długach. Aż w końcu trafiłam na kurs Michała Szafrańskiego "Pokonaj swoje długi". Kurs jest całkowicie darmowy!!!! Powiem krótko. Moment, w którym rozpoczęłam kurs był absolutnym punktem zwrotnym w moich finansach. Oto dlaczego:


1. Po pierwsze: dowiedziałam się, że póki nie przejmę całkowitej odpowiedzialności za swoją sytuację i nie przestanę obwiniać wszystkich wokół, nic się nie zmieni.
2. Po drugie: przekonałam się, że to moje osobiste przekonania i lęki wpłynęły bezpośrednio na moją sytuację z długami.
3. Poznałam wszystkie podstawowe metody zarządzania swoimi finansami osobistymi, bez których po prostu trudno utrzymać swój budżet w ryzach.
4. Poznałam wiele osób, które tak jak ja walczą z długami i otrzymałam duże wsparcie dzięki grupie na Facebooku, która została utworzona dla uczestników kursu.
Założyłam też sobie zeszyt, który zatytułowałam "Pieniądze, mądrość, wolność" (w nawiązaniu do książki Paula McKenna) i zaczęłam robić notatki ze swoich postępów. Wypożyczyłam też z biblioteki książkę Michała Szafrańskiego "Finansowy ninja" i powoli ją przyswajam.Blokady finansowe a czakra korzeniaJednak mimo wdrażania tych wszystkich metod, ciągle nawiedzały mnie co jakiś czas tzw. blokady przepływu pieniędzy. I to takie, że z kilku źródeł w jednym momencie pieniądze, które miały do mnie spłynąć, jakoś nie spływały. Dziura w budżecie była tak duża, że niejednokrotnie musiałam sięgać po coś absolutnie zakazanego przez kurs, czyli po chwilówkę. Szukałam przyczyn takiego stanu rzeczy. Jako instruktor jogi, dopatrywałam się ich w przyblokowanej czakrze korzenia (Muladhara czakra), która jest odpowiedzialna m.in. za sytuację finansową. Fakt, czakrę mam przyblokowaną, ale powód moich problemów po dłuższej analizie jest znacznie prostszy. Ponieważ nie mam stałej pracy i nie mogę liczyć na regularny dochód co miesiąc, muszę liczyć się z tym, że czasami pewne okoliczności spowodują, że pieniądze przypłyną do mnie z pewnym opóźnieniem. Czasem nawet znacznym. I nie byłoby z tym żadnego problemu, gdybym po prostu zastosowała jedną z podstawowych metod z kursu Michała - zorganizowała sobie poduszkę finansową na wypadek takich właśnie zdarzeń. A ponieważ owej poduszki nie mam, to każda blokada przepływu pieniędzy powoduje czarną dziurę w budżecie, a ja czuję się znowu zniewolona przez brak pieniędzy. Pieniądze to wolnośćNa początku kursu, jak i książki, Michał pisze o tym, żeby przede wszystkim znaleźć motywację do poprawy swoich finansów. Myślę, że moją motywacją jest WOLNOŚĆ. Wolność to dla mnie priorytetowa sprawa w życiu. Aby być szczęśliwą muszę czuć, że nie jestem od nikogo i niczego zależna. Jestem wolna. Jest to zresztą jeden z powodów, dla których nie lubię pracy na etacie. Jeśli nie mam pieniędzy to czuję się zniewolona. Chociażby dlatego, że muszę czekać, aż ktoś raczy w końcu mi przelać to, co mi się należy i w ten sposób staję się od niego zależna. Gdybym miała swoją poduszkę finansową to byłabym wolna. Jak duża ma być ta poduszka? Dla każdego inna kwota będzie wystarczającym azylem bezpieczeństwa. Według zasad powinna to być przynajmniej trzykrotność miesięcznych wpływów. A na sam początek dla zadłużonych chociaż 1000 zł. Ja chciałabym dojść do 20.000 zł. Ale zacznę od tego minimalnego tysiąca. Moje postępyKurs zrobiłam kilka miesięcy temu i od tego czasu udało mi się poprawić sytuację finansową o tyle, że:1. Spłaciłam 1/5 wszystkich długów.2. Nie zrobiłam nowych długów.3. Potrafię zrobić zakupy spożywcze na cały tydzień za połowę dotychczasowej kwoty.4. Potrafię czytać umowy z bankami i rozsądnie wybierać oferty finansowe.5. Spłaciłam i zamknęłam jedną kartę kredytową, zostało mi z drugiej jeszcze 1500 zł do spłaty.6. Przestałam kupować drogie kosmetyki, ciuchy których nie potrzebuję (bo są na promocji), chodzić bez sensu po sklepach (bo może coś fajnego będzie) i reagować na newslettery z promocjami.Jeszcze wiele pracy przede mną, ale wiem, że jestem na dobrej drodze!A Wy jak radzicie sobie ze swoimi finansami?Przydatne linki:bezpłatny kurs "Pokonaj swoje długi": https://pokonajswojedlugi.plblog Michała Szafrańskiego: https://jakoszczedzacpieniadze.plksiążka "Finansowy ninja": https://finansowyninja.plgrupa wsparcia na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/pokonajswojedlugi/
129 wyświetlenia

Dandelions sp. z o.o., ul. Chmielna 73 b lok. 14, 00-801 Warszawa​​

© 2017 by Dandelions sp. z o.o. Proudly created with Wix.com

Kontakt